Nasz obóz z Robinsonem Crusoe
Tydzień 1.
Obóz, jak każdy inny zaczął się od pionierki (jupi!), która trwała tylko 3 dni. W tym tygodniu nasza drużyna miała wartę kuchenną i dzięki temu poznałyśmy nowe zwyczaje innych środowisk (dzięki Gessler). W niedzielę, tuż po pionierce odbyła się Msza święta. Tego dnia niestety Tomek złamał nogę i musiał pojechać do domu ;(
My jednak nie próżnowałyśmy! Po ciekawym zapoznaniu i wprowadzeniu się na Wyspę Robinsona zaczęłyśmy szkolić się na jego pomocników, poprzez różnorakie zbiórki. Jednego dnia robiłyśmy zielniki, drugiego uczułyśmy terenoznawstwa i grałyśmy w podchody. Nie mogło również zabraknąć zwiadu po Rakowie.
Obóz byłby nudny bez zajęć z innymi drużynami, a nasza kadra nie pozwoliłaby na to! Dlatego tuż po obiedzie rozpoczęła się gra z harcerkami z Legnicy i Wińska. To były Sztandary, a ich zasady są bardzo proste. Musiałyśmy się podzielić na cztery grupy. Każdy patrol poszedł w inną stronę. Jednym z zadań było zrobienie sztandaru związanego z żywiołem, który nam przydzielono. Trzeba było go bronić, ale także odebrać sztandar innej drużyny. A w ataku to Agatki są dobre! I tak minął pierwszy tydzień...
Tydzień 2.
Bardzo nam się spodobały poprzednie zajęcia z dziewczynami, dlatego już następnego dnia miałyśmy z nimi grę. Załapały się na nią również dziewczyny z Białej: Manuela, Kamila i Klaudia, które przyjechały z ks. Krzysztofem na jeden dzień. Ale wracając do gry.... Było trochę jak podchody, tylko u nas było aż sześć grup. Trzy z nich były Papuasami, a reszta Robinsonami. Papuasi musieli ukryć się przed wrogiem, pozostawiając za sobą znaki patrolowe (jak na ironię, żeby Robinsonowie mogli ich złapać). Nie obyło się bez przygód. Jedna z grup zgubiła się w lesie, ale na szczęście odnalazła się po dwóch godzinach. Później miałyśmy zajęcia o symbolice z dh. Krzysztofem Bojko.
W tym tygodniu nie obyło się także bez zbiórek zastępów, a także Dnia Robinsona, który polegał na sprzątaniu i odpoczynku.Były też śpiewanki, na których przygotowałyśmy się do, drugiej już na obozie, Mszy świętej. Aż przyszedł w końcu długo wyczekiwany Festiwal obozowy, tym razem z czterema konkurencjami. kabaret, piosenka, talent, HIT obozu (piosenka własna). Nasze zastępy- Rozbitkowie i Piętaszki stworzyły jedną grupę o nazwie HiM (Halit i Matriks), a wzięłyśmy udział tylko w konkurencjach ze śpiewaniem.
Następnego dnia były odwiedziny rodziców, a przed ich przyjazdem Msza święta (ponieważ była niedziela). Ten dzień zleciał szybko i w bardzo miłej atmosferze :) A następnego dnia poświęciłyśmy się dla harców indywidualnych, które później przedstawiałyśmy na kominku, m.in. Magda i Jagoda musiały jechać na rowerach do innej miejscowości aby załatwić nocleg na wędrówkę. Miałyśmy również zajęcia z Racipolem (podobozem chłopców z Raciborza i Opola). Grałyśmy w nowe zabawy i śpiewałyśmy nowe piosenki. Kolejnego dnia zaczęły się wędrówki! Pierwszy raz szłyśmy w mundurach polowych :) Tym razem do Rokitek. Po dotarciu przebrałyśmy się w stroje kąpielowe i wykąpałyśmy się w jeziorze. Dzięki bardzo uprzejmemu księdzu, byłemu drużynowemu 85 SDH Rota, nocowałyśmy na plebanii. Tej nocy po pokonaniu wielu przeszkód Kasia, Jagoda, Madźka i Ania podeszły obóz w Biskupinie! I tak zleciał tydzień drugi...
Tydzień 3.
Po wstaniu, umyciu się i posprzątaniu w ramach podziękowania dla księdza, wyruszyłyśmy dalej. Dotarłyśmy do obozu zaprzyjaźnionych drużyn w Biskupinie (tego samego co podeszłyśmy poprzedniej nocy), tak naprawdę przyszłyśmy odzyskać chusty. Próba skończyła się fiaskiem i dostałyśmy je dopiero następnego dnia. W tym tygodniu poszliśmy całym obozem do osady danieli, takich zwierząt. Wszyscy się tam wspaniale bawili, wróciłyśmy zmęczone ale bardzo zadowolone.
Jednak następnego dnia odbyło się upragnione WGW, czyli Wielka Gra Wojenna. Wstaliśmy bardzo wcześnie a obudziły nas wystrzały wojenne. Super nam się współpracowało i już uszykowane do spania, miałyśmy nocować w lesie, jednak nie doszło do tego z różnych przyczyn i wróciłyśmy do namiotów. Magda w tym czasie zdawała sprawność Trapera i nie było jej 24 godziny. Następnego dnia poszliśmy obozem na Mszę świętą do wioski, a później odbył się bieg harcerski, dosyć trudny, ale niezapomniany. Pod wieczór zaczęliśmy antypionierkę, która została dokończona kolejnego dnia. Nie mogło zabraknąć ostatniego obrzędowego ogniska i WATRY! Jednak nasza drużyna nie uczestniczyła w początku ogniska, ponieważ miałyśmy swoje. Werka ułożyła ognisko i otrzymała lilijkę. Później wróciłyśmy na watrę i była świetna zabawa.
Ostatni dzień zakończył się rozkazem, na którym, podano do wiadomości wyniki biegu i podziękowano wszystkim za cały obóz. Później trzeba było się pożegnać i wróciłyśmy do Głogowa. Przyjechali po nas rodzice, ponieważ miałyśmy najbliżej i najszybciej byłyśmy w swoich domach. W obozie wzięły udział: Marti, Wika, Ania, Madźka, Julka, Karolcia, Ola, Natalka, Werka, Jagoda, Kasia i Martynka, a wracała z nami też Aga :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz