ZLOT HUFCA W MOKRZESZOWIE 5-7.09.2008
O godzinie 14-tej w strzegomiu na dworcu PKS było jeszcze cicho. Dopóki... o 15- tej harcerki z Głogowa nie postawiły swoich stóp na peronie. Za barierkami czekał już na nas Lumen. Bez zbędnych ceregieli ruszyliśmy za "przewodniczkami". Podruż do Lumenowskiej harcówki przebiegłaby spokojnie, gdyby nie to, że Dżasta nie popatrzyała się w górę i nie wyrżneła i metalowy słupek. Zaczełą się histerycznie śmiać i szła dalej otrzepując się z piachu. Doszliśmy. Nie było zbytnio co robić, a ulice powoli już spowijał mrok. No to... myjemy się i śpimy.Śpimy? Na bank. Starsze harcerki, które za drzwiami rozmawiały o następnym dniu co chwilę musiały nas upominać. 3 minuty- śmiech, wchodzi starsza harcerka- pozornie wszystkie śpią. Wychodzi, śmiech i wrzaski. I tak do 12-tej w nocy. Nic dziwnego, że na następny dzień nie potrafiłyśmy się obudzić. Co do obudzania- next day. Spakowałyśmy to co trzeba i zabrałyśmy się do śniadania. Kronikarka woli tego nie opisywać! O mój Boże. SYRNIK. Robię się zielona jak o tym myślę. Na peronie PKS-u rozdzieliłyśmy się. Leśne Źródło pojechało pierwszą turą, natomiast Agat-drugą. Już w Mokszeszowie, w szkole rozpakowałyśmy się, zostały nam wskazane klasy, itd. Po sprawach organizacyjnych dostałyśmy zadania takie jak: służba, śledzenie kota, zdobycie stroi ludowych. Dostałyśmy jakieś stare prześcieradło. Zrobiłyśmy z niego fartuchy w stylu Kaszubskim.Leśne Źródło zrobiło sobie stroje w stylu "chłop z Mazur". Następnie pod szkołą zostały porostawiane punkty: 1. robienie masek z wazeliny i czegoś tam chyba wapnia, 2. wyszywanie lilijki na kanwie, 3. zdobienie kubków, 4. koszyczki z papieru, 5. rysowanie kredkami i rozpoznawanie koloru wodą. Zrobiłyśmy pudełka na punkty. Dżasta nauczyła nas troche sztuki origami. Nazbierałyśmy do nich ogromną ilość punktów jaką jest 5. Po wtkonaniu zadań przyszedł czas na ognisko. Długo szukałyśmy udanego miejsca. Znalazłyśmy jedno oddalone od szkoły o 2 lub 3 kilometry od szkoły. I to w dodatku na drodze.Gdy ułożyłyśmy stos, należało go wkońcu rozpalić. Odśpiewałyśmy "płonie ognisko", usiadłyśmy w kręgu oczekując na dalsze wydarzenia.Otóż na ognisku były przeróżne prezentacje, np. nasza- Kaszuby zaśpiewałyśmy alfabet Kaszubski! Były także prezentacje Wielkopolski, Śląska i tak dalej. Ale najbardziej zaskakującym wydarzeniem było to- Aga Malikszak została naszą hufcową! Atmosfera była wspaniała! Po ognisku puściłyśmy sobie iskierkę, odśpiewałyśmy bratnie słowo i zgraną grupą pomaszerowałyśmy do szkoły, lecz to nie koniec dnia. Aż tu nagle... Suprise! Karolka ma urodziny! Odśpiewałyśmy radośnie sto lat, a Karolka zdmuchneła świeczki na torcie. Otrzymała od nas prezencik i z uśmiechem na twarzy poszła na ostarni punkt tego dnia- prezentacja o Kaszubach, którą przygotowała Gosia. Były też inne prezentacje multimedialne takie jak dziewczyny z białej itd. Wykończone przeczołgałyśmy się do śpiworów i poszłyśmy kimać. Poranek następnego dnia. Brutalnie nas obudzono i po usłyszeniu hasła "wyjeżdżamy", wszyscy poderwali się z miejsca. Pakować się! Szybko! Czeka nas stanie na Gross-Rosen! Motywujące nieprawdaż. Po krótkiej przejażdce autobusem, wysypałyśmy się na plac przed Gross- Rosen. Czeka nas wielka ceremonia.Zajełyśmy sobie miejsca stojące za ołtarzem i patrzyłyśmy co się dzieje. Po jakiś 20-minutach pozwolona nam usiąść. Pod koniec dziewczyny z naszej chorągwi położyły kwiaty pod pomnikiem i wróciły na swe miejsca. Gdy obchody święta skończyły się, zawiązaliśmy krąg z ZHP, puściliśmy iskierkę i zaśpiewaliśmy "bratnie słowo". Wszyscy rozjechali się do domów. O 18 byłyśmy w Głogowie. To był nie zapomniany zlot. Strzeżcie się SYRNIKA!
opracowała dh.Justyna Kaczmarek
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz